niedziela, 27 kwietnia 2014

O wydarzeniu zwanym "Przegląd kapel rockowych" słów kilka.

Dawno nie pisałem swoich przemyśleń. Może to i dobrze, ostatnio nie miałem zbyt wiele ciekawego do powiedzenia. Nie było takiej iskry. Na zarzut, że wyglądam na człowieka, który ma coś ciekawego do powiedzenia na każdy temat ostatnio odpowiedziałem "lubię kanapki z dżemem i masłem orzechowym". Jak widać, poziom moich przemyśleń ostatnimi czasy był niezwykle wysoki.

Brakowało mi chyba jakiegoś takiego motoru napędowego. I się przytrafił niedawno, bo w piątek. Co takiego się wydarzyło? A przegląd kapel rockowych się odbył, na który się przeszedłem (nie sam, bo z całą Moltenową załogą). Zagraliśmy, kibicowaliśmy innym i dostaliśmy nagrodę. Grając, uczestnicząc rozglądałem się, analizowałem pewne rzeczy czy przysłuchiwałem się. I w związku z tym dopadło mnie kilka luźnych przemyśleń na temat promocji i przeprowadzenia tegoż konkursu. 

CO BYŁO DOBRZE:
- Dobre było to, że W OGÓLE taki przegląd jest
- II edycja, więc daje nadzieję na to, że będzie to impreza cykliczna
- Towarzystwo, luźne rozmowy, dużo śmiechu
- Młodzież, której chce się grać
- Ilość kapel, choć nie powalająca, to jak na możliwości samego Szczecinka bardzo przyzwoita (sześć kapel z Grodu nad Trzesieckiem, jedna z Połczyna Zdroju - nie dojechali - i jedna z Bobolic).
- Dobry poziom zespołów. Bałem się tego, słowo daję. Nie, że my będziemy najsłabsi bo wyjdzie armia szkolonych muzyków-mutantów, którzy mają po 10 rąk i grają 28 godzin na dobę. Bałem się, że będzie słabiej. A tu trafiło się kilka miłych zaskoczeń (choć nie wszyscy mnie tak zaskoczyli) i mogę oceniać muzyków z lokalnej sceny pozytywnie.

To wszystko pozwala przypuszczać, że scena lokalna ma się dobrze, chłopcy i dziewczęta lubią sobie pograć razem i jak widać daje im to radochę. Jest widoczny zapał do robienia muzy, są chęci i oby nie zostało to zabite przez ludzi złej woli...

A CO BYŁO ŹLE? Tu sobie pozwolę na więcej słów:
- Promocja. Od samego początku źle przeprowadzona. Co po tym, że wydarzenie na facebooku? Gdyby nie to, że kolega mnie zaprosił na to wydarzenie to bym nie wiedział wcale, że taki konkurs jest. Z resztą, dobrze, że kolega z kapeli potem mi o tym przypomniał, bo kompletnie o tym zapomniałem. ŻADNEJ informacji w lokalnej telewizji, migawki. Jeno na stronie wielce szanownej instytucji organizującej owe wydarzenie krótka informacja, mało szczegółowa. 
- Nagłośnienie. Dramatu nie było, jednak dobrze też nie. Było znośnie, choć sprzęgający bas to alarmująca sprawa... Trzeba to powiedzieć, sorry.
- Sala. Moim zdaniem bez sensu, że przegląd odbył się w kinie. Wiedząc, ile kosztuje godzina wynajęcia tejże sali, zużycie prądu itd. sugerowałbym przeniesienie imprezy do Piano Baru, którym to lokalem zarządza również wielce szanowna instytucja organizująca to i owo. Tę samą ilość ludzi, która zjawiła się na przeglądzie (słaba frekwencja wynika ze słabej promocji) spokojnie można by pomieścić w tymże barze. A i warunki sprzyjające muzyce rockowej, bo i piwo, bo stoliki, bo większe skupienie na grających z racji mniejszego nagłośnienia. 
- Ilość zagranych utworów przez każdy zespół. Graliśmy po dwa, powinniśmy po trzy. Takie jest moje zdanie na ten temat, mając doświadczenie w jakichś tam różnych przeglądach uważam, że trzy utwory są idealne by mieć pojęcie co przekrojowo dany zespół gra. dwa to za mało, więcej może nużyć.

WNIOSKI są takie, że można udzielić wywiadu tu i tam, dotrzeć do większego grona odbiorców i zachęcić do przyjazdu kapele spoza naszego miasta. Przy okazji pokusić się o bardziej atrakcyjną nagrodę główną (choć mi jako laureatowi nagrody nie wypada narzekać), jeśli zainteresowanie będzie większe - rozbić imprezę na dwa dni albo przeprowadzić wstępne eliminacje w oparciu o materiały demo. Zwiększając konkurencję rywalizacja staje się zdrowsza, każdy będzie wkładał więcej wysiłku w swoją pracę, poziom wykonawców (i samego konkursu!) wzrasta i nabiera taki przegląd znaczenia większego, rzekłbym prestiżu. 

Ale ja tam sobie gadać mogę. Nie chcę być pesymistą, ale chyba równie dobrze mógłbym cały ten wywód sobie podarować. Bo jak się coś centralnie planuje, to potem ciężko uderzyć się w pierś i przyznać do popełnionej gafy... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz