Jest to pierwszy z zapewne wielu postów z cyklu "Rozmowy z Turkiem".
Z tym emigrantem chyba codziennie właściwie rozmawiam. Przeważnie są to maksymalne głupoty nie mające dla kogoś obcego, kogoś kto nas nie zna i nie rozumie naszego specyficznego poczucia humoru, najmniejszego sensu. Od czasu do czasu jednak uda nam się wspólnymi siłami wpaść na jakiś interesujący temat. Mało tego, potrafimy czasem dojść do zaskakujących nas samych wniosków. A zaraz potem "widziałeś to?", leci z link z czymś durnym i obaj zaczynamy wracać do 'normalności'.
Jednym z takich tematów jest, jak nie tylko my to określamy, tak zwany fejsbukowy DJing. Pokrótce - wrzucasz na tablicę czy tam oś czasu, jak zwał tak zwał, jakiś kawałek, czasem z komentarzem. I czekasz na lajki i komentarze. Oczywiście im coś popularniejszego tym więcej takowych. Przeglądając więc swoją tablicę widzę to i tamto - hit wczorajszej imprezy i tona kliknięć, że się lubi, komentarze o treści "ale było grubo" albo "UWIELBIAM <3"; znany, zaorany do granic kawałek ktoś wrzuci - co, ja nie dam lajka? Przecież znam i lubię; najnowszy hit z rozgłośni radiowych czy znany w telewizji w związku z wyczesanym teledyskiem - znów łapki w górę i komentarze "na następnej imprezie leci!" czy "o, mój dzwonek". Najlepiej jak w wyżej wymienionym teledysku znajdziemy roznegliżowane lafiryndy, ujęcia w klubie i jakiś niesamowicie prosty i, przeważnie, głupi tekst.
A jest też taka część tych didżejów, która wrzuca linki z muzyką dość wyszukaną. Niekoniecznie musi to być zaraz wysokich lotów, aczkolwiek z reguły dość niszowe. Z wcześniej wspomnianym Turkiem oczywiście bawimy się w takie rzeczy. Obaj lubimy określone gatunki i szukamy sobie czasem nowości z tym związanych. I raz taką sobie rozmowę urządziliśmy:
- Ej no wrzucam te kawałki i nikt mi lajka nie dał.
- No ja dostałem aż jednego!
- O, a ten jakieś gówno wrzucił i wszyscy mu lajkują.
W skrócie tak to wyglądało właśnie. I jaki tu sens wrzucać takie rzeczy? Nikomu nie chce się nawet zerknąć. Nieważne czy napisze się coś, co mogłoby zachęcić do sprawdzenia. Nieważne, że powiesz "JARAM SIĘ, SPRAWDŹCIE". Nieważne, że jest to coś innego, jakiś powiew świeżości. I tak ludzie odklepią to samo po raz setny bo, cytując inżyniera Mamonia ze sławnego Rejsu - "Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem. Po prostu. [...] No jakże może podobać mi się piosenka, którą pierwszy raz słyszę".
A my i tak będziemy wrzucać te nowsze rzeczy, mniej popularne i (nie)zgarniać te lajki. A na złość Wam i dla przyjemności naszej, amen.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz