sobota, 28 grudnia 2013

Podsumowanie 2013 roku cz. 1

Koniec roku zawsze jest czasem podsumowań, dlatego jeszcze przed rozpoczęciem nowego, 2014 roku postanowiłem się wziąć za trudne zadanie, a dokładniej zlecić je kilku dobrym, znajomym twarzom, które z muzyką mają trochę wspólnego w mniej lub bardziej pośredni sposób. Albo i bezpośredni. Każdy z nich wytypował swoje najlepsze jego zdaniem 10 płyt mijającego roku. Raz od miejsca 1 do 10, raz od 10 do 1, czasem nawet i bez numeracji. Jest subiektywnie i, co ważniejsze, od serca. Zatem dość już tego wstępu, zaczynamy zabawę. Dziś 3 różne zestawienia, następne ukazywać się będą tu w ciągu kilku następnych dni. Miłej lektury!

Mateusz "Milan" Miliński

10. Moby – Innocents

Bardzo czekałem na to wydawnictwo. Zafascynowany jestem tym panem od bardzo dawna. Płyta przyjemna, na leniwe popołudnia czy wieczorny relaks jak najbardziej polecam. Może nie jest to jego najlepszy album, ale jak zwykle posiada coś w sobie co przyciąga i nie pozwala się oderwać.

09. Waglewski Fisz Emade - Matka , Syn , Bóg

Zarówno Voo Voo jak i osobne projekty braci Waglewskich bardzo lubię słuchać , to jednak rodzinne trio jest najsilniej przeze mnie wielbione. Drugi album „rodzinny” tak samo dobry jak poprzedni , jednak utrzymany w bardziej stonowanym klimacie. Do posiadówki przy wódce idealna !

08. Tricky - False Idols

Tego pana bardzo szanuje i podziwiam ,jednak po tym albumie spodziewałem się więcej mocy. Jest ciekawa , miła dla ucha, a Tricky swoim głosem hipnotyzuje słuchacza , który dosłownie jak zamknie oczy zaczyna latać. Kiedy lubisz sobie przy kopcić to polecam. Wgrywa się i z głowy nie chce wyjść.

07. James Blunt - Moon Landing

Tej pozycji nie mogło u mnie zabraknąć. James trafia do mnie jak nikt inny. Kolejny jego album pokazuje jak bardzo chce oderwać się od „smutnej” przeszłości. Wchodzący czasem w soft rocka będąc jednocześnie esencją pozostałych albumów trzyma poziom do jakiego nas Blunt przyzwyczaił.

06. Stromae - Racine Carrée

Tego pana myślę ,że nie trzeba przedstawiać. Drugi studyjny album przynosi nam na prawdę mocne i piękne perełki. Od początku do końca płyta trzyma poziom. Utwory są przesiąknięte energią i wręcz nakazują nam tańczyć , a przy wolniejszych kawałkach potrafi chwycić jakiś strzępek duszy. Tego oczekiwałem i to dostałem.

05. Red Fang - Whales and Leeches

! RED FANG ! Mocniej , szybciej , energiczniej ! Czego więcej chcieć od hard rocka ?! Może więcej płyt Red Fangu … :D

04. Rasmentalism - Za młodzi na Heroda

Panowie bardzo pozytywnie mnie zaskoczyli. Bardzo. Ich płyta pokazuję, że polski hip hop idzie do przodu, a teksty mogą być przemyślane przy wyśmienitych bitach. Możecie się zgadzać lub nie, ale w końcu coś czego słucham od początku do końca w polskim hh.

03. Drake - Nothing Was The Same

Sam jestem zaskoczony... Nigdy nie przepadałem, za tego typu artystami, ale kiedy znajomi mi go polecili musiałem go przesłuchać i kurde blaszka jest świetny ! Genialne bity, teksty ,których zazdroszczę i nie do podrobienia. Musiała się tutaj znaleźć, bo tak mój gust muzyczny mało kto potrafi podbić, a pan Drake pokazał tyle klasy co SWAG'u .


02. Planet ANM / EljotSounds - Pas Oriona


Dla mnie najlepsze polskie wydawnictwo . Jestem strasznym fanem Planeta i to co zrobił razem z Eljotem przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Płyta skatowana od początku do początku z milion razy albo i więcej . Radek i jego teksty ,łapiące i mobilizujące . Pokazujące jak jest i co trzeba zmienić przy bitach jednego z najlepszych producentów w Polsce. Nawet Ewa Wachowicz reklamowała by ich swoim nazwiskiem.

01. The Lone Bellow - The Lone Bellow

Tegoroczni debiutanci. Zaimponowali mi brakiem kompleksów w tym co zrobili. Bez przeszkód zmieszali rock i folk przez co wyszło energicznie i magicznie. Hipnotyzujący głos wokalisty i wokalistki sprawiają, że nie ma się ochoty przestać ich słuchać. Czasem riffy przypominają dobre stare Kings of Leon ale oni nigdy nie mieli kobiety w składzie. Jest moc , są cycki  jest pierwsze miejsce.

Michał Zelga

1. Queens of the Stone Age - … Like Clockwork

Album genialny od początku do końca, zakochałem się od pierwszego odsłuchu. Świetne aranżacje, bardzo dobre riffy i wokal Josha Homme dały razem to, na co czekałem od dawna.

2. Arctic Monkeys – AM

Hm.. fanem Arcticów zdarzało mi się być na początku liceum, potem mnie znudzili strasznie. Ale ten album kopie dupę, muszę to przyznać.

3. Red Fang – Whales and Leeches

Kolejna płyta, na którą niecierpliwie czekałem i ponownie się na niej nie zawiodłem. Solidne stonerowe granie.

4. Obscure Sphinx – Void Mother

Ciężki, mroczny post-metal z growlem i screamem Zosi Fraś. Nie dziwię się członkom Behemotha, że zaprosili ich na wspólną trasę.

5. Black Sabbath – 13

Protoplaści chyba wszystkich gatunków metalu powrócili w (niemal) oryginalnym składzie i nagrali świetny album

6. Alice in Chains – The Devil Put Dinosaurs Here

AiC zawsze lubiłem, ale nie mogłem się przekonać do Williama na wokalu. Ten album zmienił moje patrzenie na nowego wokalistę.

7. Airbourne – Black Dog Barking

Chłopaki z Australii wydali kolejna płytkę hard rockową z dobrą energią i dobrymi riffami. Mi się podoba.

8. Deep Purple – Now What?!

Kolejny legendarny zespół na tej liście, kolejny świetny album. Wszystko na tej płycie gra ze sobą znakomicie.

9. John Mayer – Paradise Valley

Bardzo dobra płyta Mayera. Zawsze go lubiłem, mimo że to trochę nie moje klimaty. To wydawnictwo mojego zdania co do niego nie zmienia.

10. Anthrax – Anthems

Album Anthraxu z coverami. Bardzo, bardzo dobre wydawnictwo. Osobiście porywa mnie zwłaszcza cover „TNT”

Kacper Szymański


1. Tribe Called Red "Nation II Nation"

Świeżo odkryte przeze mnie kanadyjskie trio, które miesza sporą dawkę elektroniki z przyśpiewkami indianów kanadyjskich. Można usłyszeć tam dużo dubstepu, d'n'b oraz jak to przez nich nazywane "powpow-stepu." W sumie dla mnie bynajmniej odkrycie roku i grzech, że ich wcześniej nie słyszałem. :) Ulubiony kawałek: "Bread & Cheese"

2. Rudimental "Home"

Myślę, iż nie muszę opisywać tę grupę brytyjskich DJów, ponieważ często można było usłyszeć w radiu, telewizji ich kawałek "Watining All Night", który według mnie zasługuję na sporą uwagę już samym dość motywującym teledyskiem. Duża ilość d'n'b, house'u oraz uk garage. Moim zdaniem, każdy coś może znaleźć w tym albumie i często mi się zdarza słuchać tego albumu podczas treningu czy w drodzę na uczelnie. Ulubiony kawałek: "Baby"

3. Disclosure "Settle"

Niesamowity również brytysjki duet (na dodatek bracia Guy i Howard Lawrence), który istnieje już 3 lata na scenie, jednak dopiero nie dawno wydali właśnie ten oto album "Settle", który zawędrował bardzo wysoko w różnych rankingach (pierwsze miejsce w Wielkiej Brytanii). Najbardziej chyba znany kawałek z płyty jest "Latch", który jest bardzo przyjemny w słuchaniu na długie relaksujące wieczory. Ogólnie duża dawka deep house'u oraz prawdziwego uk garage. Ulubiony kawałek: "When The Fire Starts To Burn"

4. Daft Punk "Random Access Memories"

Tego legendarnego francuskiego duetu nie muszę nikomu zapewne przedstawiać. Wydali bardzo dużo albumów w latach poprzednich, jednak dopiero "Random Access Memories" osiągnął największy sukces w ich karierze, a wszystko dzięki singlowi "Get Lucky" z gościnnym występęm Pharella Williamsa. Ogólnie rzecz biorąc sam album to nic innego jak bardzo dobre francuskie electro i ich typowym funkowym brzmieniem, które zawszę będzie dla mnie wyjątkowe! Ulubiony kawałek: "Instant Crush"

5. Armin Van Buuren "Intense"

Myślę, że również jednego z lepszych producentów muzyki trance'owej nie muszę przedstawiać. Najnowszy album holenderskiego artysty trzyma poziom cały czas i w sumie kolejny dobry album do którego nie mogę mieć zastrzeżeń. Po pierwszym przesłuchaniu miałem trochę mieszane uczucia, lecz postanowiłem dać szansę, i cieszę się, że tak zrobiłem i nie zawiodłem się. :) Ulubiony kawałek: "Waiting for the Night"

6. Bonobo "North Borders"

Ten oto album, chyba sprawił największa dla mnie niespodziankę. Angielski producent, dj, muzyk znany ze swoich ambientowych czy downtempowych brzmień, które zapadają w pamięć (przynajmniej mi). "North Borders" ma w sobie tyle emocji i daje niesamowicie do myślenia podczas jazdy samochodem czy spacerem po nocach. Na płycie znalazło się również kilku gości jak np. znana wszystkim Erykah Badu czy Cornelia Dahlgren. Ulubiony kawałek "Cirrus"

7. Tricky "False Idols"

Jeden z prekursorów trip-hopu (zaraz obok Massive Attack) postanowił po 3-letniej przerwie wydać nowy album, który też zasługuję na sporą uwagę. Jak dla mnie dość "ciężkie", ponure momentami brzmienia które sprawiają momentami dreszcze, zwłaszcza z zimnym głosem samego artysty. Album muszę przyznać znacznie się różni od poprzedniczek i to ewidentnie słychać, jeśli ktoś interesuję się twórczością Tricky'ego. Ulubiony kawałek: "We Don't Die".

8. Depeche Mode "Delta Machine"

Nie jestem do końca pewien co do zamieszczenia tego albumu tutaj, jednakże DM również jest jeden z pierwszych zespołów związanych z elektroniką na świecie więc myślę,  że wypadałoby Go tutaj zamieścić. Dave Gahan oraz reszta tego genialnego zespołu spisała się na maksa i trzymają poziom oraz brzmią jak powinni, czyli jak Depeche Mode. Ulubiony kawałek: "Heaven".

9. Uppermost "Revolution"

Znany mi już młody, francuski, 22-letni prodcent wydał kolejny interesujący album, w którym bardziej przeszedł na lubiane bardziej przeze mnie francuskie electro. Momentami idzie usłyszeć podobieństwo do Justice czy funkowatości Daft Punk'a. Mimo to, przesłuchując ten 50-minutowy album, odniosłem pozytywne wrażenie i z chęcią do Niego wracam.  Ulubiony kawałek: "Revolution"

10. Majestic Casual chapter 1

Być może to nie jest artysta, ale warto również zwrócić na tą kompilację utworów, stworzoną przez dość znany kanał na YT "Majesticcasual", zawierających duże ilości chillstepu oraz ambientu. Dzięki temu kanałowi w sumie usłyszałem Disclosure. Płytką nadaję się na każdą okazję moim zdaniem (romantyncza kolacja, nauka czy na długie wieczorne spacery przy piwku i papierosie).

  


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz