Dziś druga część podsumowania mijającego roku. Tym razem dwie najlepsze 10, hardcore i amerykański rap. Oba zestawienia mają dwie cechy wspólne - są bez numeracji, postawiony jest między wykonawcami znak równości. I mamy tu do czynienia w obu przypadkach z undergroundem.
Tomek Dzimira
Wolf Down – Stray From The Path
Świeżynka z Niemiec. Bardzo dobre, bujające riffy. Momentami można usłyszeć Madball i Terror. Wkurwienie wręcz wylewa się z gardła wokalistki.
Harm’s Way – Blinded
Walec, zło, potwór na wokalu.
Integrity – Systems Overload(reedycja)
Integrity to ikona. W tym roku wyszła reedycja ich najlepszego albumu, wszystkie kawałki zostały zmixowane na nowo. Jest moc, jest brud.
Alpha & Omega – No Rest, No Peace
Pantera spotkała się z hardcorem, polubili się w chuj. Genialny wokal - świetne zaśpiewy i melodie gitar, głowa sama chodzi.
Terror – Live By The Code
Na nowej płycie Terror gra jak… Terror. Można przymknąć oko na kilka wciosanych z drewna kloców, bo reszta kawałków broni się wyśmienicie.
Oathbreaker – Eros|Anteros
Z Belgii często pochodzą specyficzne i zarazem dobre zespoły, jednym z nich jest Oathbreaker, w którym gardło zdziera skromna wokalistka. Warto sprawdzić chociażby dla tytułowego wałka. Deathwish słabych rzeczy nie wypuszcza.
Desperate Times – New Course of Action
Zimny i brudny hardcore z Lublina w oldchoolowym klimacie i wokalem wyrwanym żywcem z Cro Mags, brudny i przesterowany bas dopełnia fajnego brzmienia.
The Lowest – Divided
Debiutanckim materiałem zawiesili sobie wysoko poprzeczkę. Nowa epka brzmi inaczej i nie dorównała debiutowi, ale bardzo się do niego zbliżyła. Jest kilka fajnych zabiegów stylistycznych, plus za teksty.
Incitement – Demo
Ten zespół można w zasadzie opisać innym zespołem - Arkangel. Bezpretensjonalne wkurwienie i zło w bardzo surowym tonie. Mamy w kraju świetne kapele.
Iron To Gold – In The Zone
Muzycznie to bardzo mocna epka, gitary brzmią i wręcz szarżują. Niestety wokal na nagrywkach jest asłuchalny, na żywo z kolei kosi absolutnie wszystko.
Wojtek "Turek" Turczyński
W amerykańskim podziemiu jaśniej niż rok temu.
W momencie kiedy Rysiek poprosił mnie o stworzenie tego zastawienia nawet nie przeszło mi przez myśl jakie to będzie trudne. Po rozczarowującym 2012 roku , rok 2013 pokazał ze podziemny rap stoi genialnymi artystami, a wybór 10 z nich spośród całej masy kandydatów okazał się być niemalże niemożliwy. Minuty mijały a ja nie mogłem ustalić kolejności albumów, wiec zadecydowałem ze będzie ona losowa, nie licząc bezapelacyjnego zwycięzcy. Po wszelkich trudach i znojach przedstawiam wam najlepsze produkcje 2013 roku w Undergroundowym Hip-Hopie:
Tanya Morgan – Rubber Souls
Kto to jest? Piosenkarka?! Nazwa zespołu dwóch raperów poznanych na Okayplayer.com może wprowadzać w błąd, ale za to ich album stroni od błędów, zwłaszcza produkcyjnie. Nie ma się co dziwić skoro bity tworzył sam 6th Sense. Dźwięki od elektro-funku przez kaskadowe perkusje po kojące struny i fortepianowe klawisze. Tekstowo, zabawnie, czasami poważnie, czy melancholijnie. Nieważne w jakim stylu jest dana piosenka, odczuwa się pełen profesjonalizm.
Earl Sweatshirt – Doris
Nie wiem czy ten album można nazwać undergroundowym, ale na pewno nie jest to muzyka dla przeciętnego słuchacza. Mroczne, brudne brzmienia, nasiąknięte negatywnymi emocjami. Lecz te surowe, podziemne bity są tylko dodatkiem do krążka. To co jest najważniejsza częścią tej płyty to teksty. Nienaganne umiejętności liryczne Earla, których pozazdrościć by mogli mu najlepsi raperzy, wprawiają w osłupienie. Dodajmy do tego leniwe flow najmłodszego członka Odd Future i masę znakomitych gości. Dla mnie jeden z najlepszych albumów, nie tylko 2013 roku od najbardziej utalentowanego gracza ostatnich lat.
Marco Polo - PA2: The Director's Cut (Soulspazm)
Drugi solowy album producenta rodem z Kanady. Dopracowany, oryginalny, trueschoolowy album gdzie goście są świetnie dobrani, nie tylko pod bity. Nazwiska takie jak Talib Kweli , Masta Ace, Kardinal Offishall, Styles P, Gangrene, MC Eiht, Large Professor, Inspectah Deck, Slaine, czy Ill Bill musza robić wrażenie i robią.
Tech N9ne – Something Else
Tą płyta 41 letni raper potwierdził swoje nieporównywalne umiejętności. Zróżnicowana produkcja, która czerpie z szerokiej gamy stylów muzycznych całego hip-hopu, a nawet wychodzi poza jego ramy. Tak wiec można usłyszeć tu kawałki podciągnięte nu-metalowymi brzmieniami, Bengery przez wielkie B, kilka spokojnych, nastrojowych utworów, kilka zastanawiających, czy minimalistycznych, a jest tez i patetycznie. Za produkcje odpowiadał głownie Seven, z którym Tech pracuje od lat. Mnóstwo gości, m.in. Kendrick Lamar, Serj Tankian, B.O.B., Wiz Khalifa i T-Pain. Szczerość w tekstach, flow na przyspieszeniach, bragadaccio i elastyczność. Klasa.
¡MAYDAY! – Believers
Podopieczni wytworni Strange Music należącej do Tech N9ne postarali się w tym roku. Jest to zdecydowanie lepsza produkcja w porównaniu do ich poprzedniej płyty. Świetna współpraca raperów Wrekonize i Bernbiz, podparta gitarowymi riffami od Aarona Eckharta i Gianniego Perocapi pozostają w pamięci na długo. Pierwsza polowa albumu jest dynamiczniejsza a teksty są o tym jak żyć i się bawić, natomiast druga polowa jest zdecydowanie spokojniejsza, a teksty nabierają większego znaczenia. To udowadnia jak wszechstronnymi muzykami są gracze z Miami.
Jo Bellion – The Separation
Facet który jeszcze kilka miesięcy temu nagrywał ckliwe ‘pioseneczki’ na tandetnych podkładach o kobietach dla kobiet, typu ,,moje serce kocha twoje’’(jak mawia nasz dobry kolega), dzisiaj jest jednym z najlepszych piosenkarzy R&B/POP w podziemiu. Niesamowita ewolucja stylistyczna, oczywiście na lepsze. Genialne manipulacje głosem, więcej niż dobre teksty, produkcje muzyczne które sa nie tylko chwytliwe ale i wielokrotnie zaskakujące. Płyta do ściągnięcia za darmo z oficjalnej strony artysty.
Prodigy (Mobb Deep) & Alchemist – Alber Einstein
Chemia pomiędzy producentem a raperem na tej płycie jest niekwestionowana. Prodigy zdecydowanie czuje się komfortowo na bitach, które Alchemist dokładnie wiedział jak stworzyć pod gusta członka kultowej grupy Mobb Deep. Ten duet istnieje od lat 90 i mimo, ze obaj artyści ewoluowali to ich związek jest nadal więcej niż stabilny. Szorstkie, a czasami nawet monotonne flow Prodigiego może dawać się we znaki, ale tutaj pojawia się postać Alchemista, który znacznie poprawia jakość utworów swoimi produkcjami. Może ten album nie powala na kolana, ale na pewno jest wart przesłuchania i to nie jednokrotnie.
Czarface(7L & Esoteric z Demigodz i Army Of The Pharaohs + Inspectah Deck z Wu-Tang Clan) – Czarface
G E N I A L N A produkcja duetu z Bostonu i weterana grupy Wu-Tang Clan. Bity on 7L powoduja dreszcze na całej długości kręgosłupa. Esoteric który nawija na bitach 7L od 93 wcale nie wydaje się znudzony jego produkcjami, wręcz przeciwnie. Z każda linijka można odczuć zwiększający się głód muzyczny białego MC. Szczerze i bez ogródek trzeba uznać jego wyższość nad kolega z legendarnej grupy. Nie dla tego, ze Deck się nie postarał, wręcz przeciwnie, dawno nie słyszałem tak dobrych linijek od Niego. Esoteric po prostu go zjadł. Niektórzy mogą stwierdzić, że ten album to nisza, ze jest to relikt z lat 90. Nie! Ten album to orzeźwiające arcydzieło, które na szczęście zostało wydane w czasach SWAGu i Trapu..
Dust – Raps The Blues
Niepozorny biały koleś który ta płyta narobił porządnego szumu. Zabawne, zdystansowane, inteligentne teksty na bardzo dobrych bitach podciągniętych bluesowymi brzmieniami. Album przemyślany w najdrobniejszym szczególe, co można odczuć od pierwszych sekund.
The Procussions – The Procussions
Tak jak wspominałem na początku, ze jeden z albumów będzie zwycięzca tego roku właśnie teraz to robię. Jeden z najlepszych tekściarzy ostatnich lat przebił samego siebie , a produkcje od Stro Elliota wgniatają w siedzenie. Nie chce pisać za dużo o tym albumie, żeby nie zdradzić jego atutów, wołałbym żeby każdy fan dobrego hip-hopu, czy tez dobrej muzyki sam sprawdził tę płytę, bo warto.
Polecam gorąco.
Mógłbym na tej liście umieścić dużo więcej tegorocznych produkcji, które zdecydowanie zasługują na wyróżnienie, ale miejsce jest tylko dla 10. Oby więcej takich bólów głowy w przyszłym roku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz