Marnując ostatnio cenne chwile swojego życia, przesiadywałem
jak zwykle na facebooku. Norma, wpisy ludzi o tym co ich spotyka, jakieś linki
zamieszczane i komentowane przez innych, mnóstwo niusów ze świata muzyki i masa
filmików z youtube’a z muzyką, jakimiś śmiesznymi sytuacjami czy milionem
innych różnych możliwych treści. Wtem wdaję się w rozmowę. Z moim ziomkiem co
to na gitarze sobie gra. Rozmowa jak rozmowa, chociaż większość z nim akurat
prowadzonych jest właśnie o muzyce (wczoraj dla przykładu dyskutowaliśmy na
temat jego frustracji frotkami zamieszczanymi na gryfie gitary). I gdy tak
sobie rozmawialiśmy nagle stanęło na temacie, który mam już za sobą. O naszym
poprzednim zespole. Fakt, szkoda mi go, do dziś uważam to za najfajniejszy
projekt muzyczny w jakim miałem możliwość wziąć udział. Tylko nie chciałbym już
tego rozpamiętywać tyle, było minęło. A on nie, dalej swoje, że pograłby coś
takiego właśnie fajnego, z kopytem, z jakimś pomysłem. Na co ja odpowiadam
„stary, jesteś świetnym muzykiem, siedzisz w tym swoim dużym mieście, to nie
będzie problemem znaleźć innych dobrych muzyków i tworzyć muzę, która pokopie
jaja”. No ale to, ale tamto czytam jako odpowiedzi. I nic z tym nie robi.
Choćby pomysłów setka była, tysiąc nawet, to nie. Sam nie ruszy. A jak na
swojej tablicy link wstawi z jakimś kawałkiem, który przerobił to zbiera tylko
pochlebnych opinii, że w głowie się to nie mieści. „Marnujesz się”, mówię mu.
A teraz odwróćmy sytuację. Ile to razy było tak, że ktoś zupełnie bez polotu, bez pomysłu na siebie atakują nas wręcz swoimi wypocinami? Sytuacja z ostatnich miesięcy, niesławna wokalistka z koleżankami grającymi, przepraszam, udającymi grę na instrumentach. Skąpe stroje, makijaż i program śniadaniowy, proszę bardzo, przepis na sukces. Sprzedaj się choćbyś grał badziewie. I co jest najgorsze w tym wszystkim? Ludzie to kupują. Ameryki nie odkrywam, jednak przez tę drugą oś moja frustracja wzrasta. Bo ktoś, kto ma naprawdę potencjał, mógłby świat zdobywać to woli coś od czasu do czasu wrzucić na ten serwis nie robiąc nic w tym kierunku dalej. W sumie też doceniam to, że nie ma parcia na szkło. Gorzej, że co sezon katowani jesteśmy tymi ludźmi, którzy parcie na szkło mają za troje a piosenki niekiedy układają im chyba eksperci od muzyki w hipermarketach. Czyli muzyka zupełnie obojętna, taka by poleciała sobie w radyjku i nikomu nie wadziła w czasie dojeżdżania do pracy czy robienia zakupów. Są też takie przypadki, że talent mają a możliwości im na to nie pozwalają. Bo pieniądze, bo rodzice chcą żeby dziecko nie parało się muzyką, bo potem się pije oceany alkoholu i wstrzykuje marihuanę. I zamiast zostać lekarzem zostaniesz degeneratem!
Przez takie myślenie właśnie mamy potem celebrytów a nasza
branża muzyczna podupada. O tym to można by i całe książki pisać, ale niewątpliwie
grzech zaniechania w wypadku utalentowanych ludzi czy zbytnie parcie na szkło
tych, delikatnie mówiąc, mniej utalentowanych, jest jednym z wielu gwoździ do
trumny rodzimego show biznesu. Na koniec, na pocieszenie, napiszę jedną z
mądrości Internetu – Cokolwiek robisz, gdzieś na świecie jest jakiś azjatycki
10-latek, który robi to 100 razy lepiej.
Ziomek z gitarą mógłby dużo zwojować bo swoimi produkcjami miażdży :D . PS fajny ryśkoblog
OdpowiedzUsuń